Colin in Klub Afrikan by Doug James CED dolls

Colin Klub Afrikan was released in 2004 and immediately joined my CED collection. Her outfit and accessories are top notch, beautifully crafted using the finest fabrics and materials.
I love Afrikan Klub outfit - it represents my beloved 20's era, the interwar period and draws inspiration from the most famous at that time designers and couturiers: Paul Poiret, Jean Pateau, Coco Chanel and Jeanne Lanvin. Colin Klub Afrikan is the homage to Josephine Baker, the famous black singer/dancer in Paris in the 1920’s.
Colin's face sculpt is quite unique (if you compare it with other AA dolls) - it is real, alive, beautiful. 
My favorite so far is Colin Creative with short black 'fro :)


Official description of the doll: "Colin takes on a whole new look as a Jazz era chanteuse in this mauve silk chiffon flapper dress, adorned with gold iridescent paillettes. The shoulder straps are rhinestones, with a simple silk underslip. Her hair band is gold braid, with a shocking pink feather. Over the dress, an elegant purple silk velvet cocoon coat, embroidered with gold thread, and trimmed in faux fur. Accessories include gold and pearl drop earrings with a matching lavaliere necklace, gold leather perforated pumps, coffee colored stockings and garters."


Colin in Klub Afrikan pojawiła się w 2004 roku i zachwyciła mnie stylizacją na (moje ukochane!) lata dwudzieste - inspiracją do stworzenia tej lalki była Josephine Baker, słynna czarnoskóra francuska tancerka, piosenkarka i aktorka. 

Ubranko Klub Afrikan i akcesoria - jak zawsze w przypadku lalek CED - są na najwyższym poziomie, wspaniale wykonane z najlepszych tkanin. 
Tak zwana flapper dress (w dosłownym tłumaczeniu sukienka -podfruwajka, sukienka podlotka) typowa dla mody lat dwudziestych (luźna, obniżony stan, prosta w kroju dla lansowanej w tamtym czasie sylwetki chłopczycy) w przypadku Klub Afrikan jest uszyta z delikatnego, cienkiego fiołkoworóżowego jedwabnego szyfonu, ozdobiona cekinami i koralikami w podobnym odcieniu. Ramiączka flapper dress są zrobione z cyrkonii, a pod sukienką Colin ma delikatną, prostą halkę uszytą z fiołkoworóżowego jedwabiu zapinaną z tyłu na malusieńkie guziczki. 
Płaszcz uszyty z jedwabnego welwetu, haftowany złotymi nićmi, cekinami i koralikami, obszyty sztucznym szarym futrem. Do tego pantofle w złotym kolorze (z prawdziwej skóry), długi naszyjnik, kolczyki, opaska z piórem na włosy, pończochy i podwiązki. 

Uwielbiam to ubranko (mam je jeszcze w swojej kolekcji), jego klasę i klimat - tym bardziej że reprezentuje moją ukochaną erę - lata dwudzieste, dwudziestolecie międzywojenne i czerpie inspirację z największych w tym czasie kreatorów mody - odchodzącego już Paula Poiret i wschodzących Jeana Pateau, Coco Chanel czy Jeanne Lanvin. 

Sama rzeźba twarzy Colin jest wyjątkowa - jeżeli porównać ją z lalkami afroamerykańskimi innych firm produkujących lalki. Jest rzeczywista, prawdziwa, realistyczna. Moją ulubioną Colin do tej pory jest Colin Creative Edition z króciutkim, czarnym afro.

photo courtesy http://www.ceddolls.com/

photo courtesy http://www.ceddolls.com/


Zdjęcia dalekie są od dobrych - ale to jedyne jakie mam,
więc nie mam wyjścia i postuję ;)














model: Colin in Klub Afrikan by Doug James CED dolls

Share this:

, , , , , , , ,

CONVERSATION

6 komentarze:

  1. ciekawa twarz - wygląda, jakby miała cmoknąć
    ze zniecierpliwieniem na flirciarzy... ;D

    lata 20-40 to świetne lata mody, stylu i prawdziwej
    erupcji kobiecości - moje ulubione obrazy cudnych
    dam, dziewcząt i niepewnych siebie pensjonarek...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Moja ulubiona Colin to ta w podstawowej linii - Creative. Miała króciutkie afro i po repaincie (bo CED raczej w facepaintach prymu nie wiedzie;) wyglądała zjawiskowo!

      Ja jestem przekonana, że żyłam w latach 20tych i byłam "Zula, co w futerko się otula" ;)

      Delete
  2. Ależ to intrygująca kobieta! Ta twarz, dłonie, strój! Piękne i jak perfekcyjne! Zawsze mnie ciekawiło, czy takie rajstopy (pończoszki) mają szew i z której strony?
    Jest bezwzględnie zjawiskowa!

    ReplyDelete
    Replies
    1. W tym klimacie Colin przypomina mi troszkę tonnerową Mamę Morton.
      Ubranko rzeczywiście zapiera dech, sama lalka jest wyjątkowa :)
      I rajstopy i pończochy mają szwy z tyłu, ale zazwyczaj podczas fotografowania staram się pamiętać, żeby taki szew obrócić, żeby go nie było widać. Te CEDowskie są dosyć ciemne, rzadko tkanie i haczące, nie za bardzo je lubię. W ogóle idea cielistych rajt do niemal każdego stroju (dotyczy to zarówno CED i Tonnera) nie za bardzo do mnie przemawia ;)

      Delete
  3. Zjawiskowa! to ciśnie mi się na usta przy czytaniu i oglądaniu tego posta ... cieszę się, że w ogóle potrafię cos z siebie wyksztusić ... ale dość, że stylizacja trafia również w mój ukochany okres w modzie (podziwiam go na równi z latami 50-60)to jeszcze ta rzeźba twarzy! Dawno nie widziałam tak dobrze oddanych charakterystycznych cech dla afroamerykańskiej urody. Tak jak piszesz, lalki innych firm tylko udają Afroamerykanki!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tak sobie oglądam stare zdjęcia CEDek - i ech, to były naprawdę wyjątkowe lalki! I nie wiem czy nie dobrze, że były/są niszowe, że nie przebiły się do mainstreamu - dzięki temu może dlatego zachowały to nienazwane coś, co uwielbiam w lalkach :)
      Za powrót Colin Creative do mojej kolekcji nie obraziłabym się :)

      Delete

Thank you for your visit :)
Dziękuję za odwiedziny i komentarz :)