ja ja to robię - czyli kilka porad fotograficznych #1

Bardzo często pytacie mnie w mailach, wiadomościach czy nawet osobiście jak robić dobre lalkowe zdjęcia. 

Absolutnie nie uważam się za fotograficznego guru, do tej pory uczę się na własnych błędach, jestem samoukiem i amatorem. Jednak fotografując lalki stosuję się do kilku podstawowych zasad, które pomagają w uzyskaniu lepszego finalnego efektu.

Nie trzeba kupować nie wiadomo jak drogiego sprzętu, mało kto ma na to fundusze, naprawdę można zrobić fajne zdjęcia zwykłym cyfrowym aparatem.
W tym poście nie będę się skupiać na sprzęcie fotograficznym i obróbce zdjęć ale na fotografowanym obiekcie jako takim i jego otoczeniu. 
Pokażę też na moich zdjęciach czego NIE robić i co robić.

Te porady przedstawione dotyczą wyłącznie moich doświadczeń, preferencji, nawyków itd. więc każdy i tak musi znaleźć jakiś złoty środek dla siebie i wypróbować co się podoba, co pasuje a co nie.

Wasze uwagi, spostrzeżenia, porady zawsze mile widziane :)


1. Światło

Moim zdaniem rzecz kluczowa i najważniejsza. Jak tylko mogę staram się robić zdjęcia w świetle naturalnym, nie lubię tych z lampą błyskową i robię je bardzo rzadko. Miejsce, w którym robicie lalce zdjęcia w domu musi być bardzo dobrze doświetlone światłem zastanym - czyli z okna, balkonu plus ewentualnie normalne, zwykłe oświetlenie pomieszczenia (zwykłe lampy). 

Robię zdjęcie tak, żeby twarz lalki była zwrócona w stronę źródła światła, nie tak jak tu Tyler Wigged Basic:


ale tak:
różnica jest w moim odczuciu ogromna


Jeżeli robię portrety lalek gdy świeci słońce - co bardzo lubię, bo są wtedy pięknie doświetlone, wyraziste, dramatyczne - pamiętam, żeby ustawić lalkę, żeby światło słoneczne padało na jej twarz w taki sposób, żeby nie dawało ostrych, kontrastowych cieni w okolicach nosa, oczu czy na policzkach tak jak na zdjęciu Kit Cocoa Sin:


ale żeby w miarę możliwości równomiernie oświetlało twarz lalki - tu dla odmiany całkiem fajny portret Tyler Look of Luxe w słońcu:


W ogóle przy naszej aurze - szczególnie jesienią i zimą - trzeba wykorzystywać każdy słoneczny dzień (a nie ma ich wiele, przynajmniej tu gdzie mieszkam) na lalkowe zdjęcia. Nie robię zdjęć w pomieszczeniach przy pochmurnej pogodzie, bo są po prostu marnej jakości i poluję na każdy przebłysk słońca, by cyknąć choć kilka lalkowych fotek. Staram się też nie robić zdjęć lalek w całości (całej sylwetki) w pełnym słońcu - zbyt duży to daje kontrast, zbyt mocne cienie - takie zdjęcia nie wyglądają dobrze. 


2. Ostrość

Dokładnie tak jak podczas fotografowania ludzi dajemy fokusa na twarz danej osoby - tak przy fotografowaniu lalek staram się dać ostrość na jej oczy/twarz. Bo tak naprawdę na zdjęciu to ta twarz jest najważniejsza. 
Gdy chcemy sfotografować detal i o detal nam na zdjęciu chodzi - to oczywiście ostrość nastawiamy na ten detal.

przykład złego zdjęcia - ostrość nastawiona na włosy zamiast na twarz Betty Ann Blue Belle:



3. Kąt fotografowania/perspektywa/
głębia/kadrowanie

Gdy chcę sfotografować całą sylwetkę w przypadku gdy lalka stoi na ziemi czy na podłodze to zazwyczaj staram się robić zdjęcia z tzw. perspektywy psiej czyli bardzo nisko klęczę, kucam, często wręcz kładę się na podłodze tak, żeby obiektyw był na poziomie mniej-więcej pasa lalki. W przeciwnym razie lalka wygląda na niską, krótkonogą, no na kurdupla krótko mówiąc.

Zobaczcie na jak niską i przysadzistą wygląda Suzette Metro House na zdjęciu robionym ze zbyt wysokiego poziomu fotografa:


a jak fantastycznie i smukło wygląda Tyler Holiday Gala na zdjęciu z perspektywy psiej - a przecież to takie same lalki, tzn. obydwie mają tą samą wysokość i te same ciałka:


Gdy chcę zrobić portret danej lalki to fotografuję z perspektywy normalnej, tak jakbym fotografowała człowieka - czyli obiektyw jest na wysokości twarzy i torsu lalki. W przypadku portretów też lubię perspektywę ptasią.

perspektywa normalna:

perspektywa ptasia:


No i trzymając obiektyw staram się być jak najbliżej fotografowanego obiektu. Nie ustawiam lalki na planie i nie odchodzę 5 metrów - zawsze jestem dość blisko i z bliska fotografuję. Nie stosuję i nigdy nie stosowałam statywów - ograniczają mnie i irytują. To ja mam się ruszać, a nie lalka ;)

Podczas kadrowania zdjęcia przy fotografowaniu trzeba uważać na to, czy w fotografowanym kadrze lalka nie ma np. obciętych nóg czy dłoni, obciętego ubranka - zawsze lepiej jest sfocić coś szerzej (zawsze można wyciąć podczas obróbki zaplanowany kadr), a w przypadku obcięcia lalce dłoni, palców czy stóp podczas samego fotografowania niestety nic już nie da się z tym zrobić - będzie kadłubek i zdjęcie jak dla mnie nie do użytku.

4. Obiekt czyli lalka

Teraz o samej modelce: staram się zwracać uwagę przede wszystkim na włosy - czy nie włażą jej w oczy, czy nie sterczą - nie cierpię tego. Potem takie zdjęcie choćby nie wiem jak fajne, ale z kłakiem na oku jest nie do użytku. Staram się włosy przygładzić, przylizać, uczesać.
Staram się zwracać uwagę na to jak lalka wygląda, czy np. nie ma pogniecionego ubranka, przekrzywionego żakietu, czy nie widać zapięcia od naszyjnika, czy nie wystaje jej halka, czy nie ma zmarszczonych rajstop, czy nie ma wybrzuszonego ubranka (jak siedzi) itp. itd. Zawsze bardzo staram się zwracać uwagę na skalę użytych przeze mnie akcesoriów (np. biżuterii, szalików, kapeluszy itd). Koszmarnie wygląda lalka z wisiorkiem, który w skali ludzkiej mógłby komuś złamać kręgosłup czy szalikiem pożyczonym od koleżanki z zupełnie innego skalowego wymiaru.
Słowem - trzeba robić nie tylko za fotografa, ale też za stylistę, garderobianą, fryzjerkę, dyrektora artystycznego ;)

Na co zwracać uwagę:

włosy

kłaki, kłaki wszędzie - nawet boska Sydney Rouge nie ratuje tego zdjęcia, nie dość że kłak na twarzy to nieuczesane, rozczochrane kłaki dominują:



kłaki ponownie: wersja hard - zdjęcie Carrie Kir Royale (moim zdaniem najładniejsza wersja Carrie jaka w ogóle była wyprodukowana) zupełnie nie do użytku z powodu włosów na twarzy:


pogniecione ubrania

pognieciona do granic przyzwoitości sukienka z kolekcji Oz, którą prezentuje Mera Grand Opening:

choćby nie wiem jak piękna suknia i modelka - tu Brenda Starr Golden Girl - nic zdjęcia nie uratuje gdy ubranko wygląda jak wyciągnięte psu z gardła:




źle/nieuważnie założone lub niedopasowane ubrania i akcesoria

Kagiso i jej źle założony gorset niepotrzebnie obnażający świecący plastikowy biust:



krzywo nałożony kołnierz Analissy:


niby taka elegancka, a wstążki przy bucikach niezawiązane i ciągną się po podłodze - Tyler BJD w ubranku Shakespeare in the Park:


przekręcona biżuteria - widoczne zapięcie naszyjnika (do szału mnie to doprowadza) - tutaj Claire in Portrait Black w sukience Wedding March:


przekręcony kolczyk u Brendy Basically:


i ta sama historia u Jac Opulent Affair:


możecie pomyśleć, że przesadnie się czepiam - ale naprawdę takie malutkie szczegóły i szczególiki przesądzają o jakości zdjęcia.


5. Pozowanie

Staram się, żeby fotografowana lalka miała naturalną pozę, a nie wykręconą szyję czy złamany kark. Detale są bardzo ważne - np. odpowiednie ustawienie palców, stóp, dłoni, łokci nadaje lalce życia, sprawia że wygląda jak żywa modelka. Można przejrzeć edytoriale w modowych magazynach i poobserwować jak pozują żywe, prawdziwe kobiety - i postarać się ustawić tak lalkę. 
W przypadku BJD - zwracam uwagę czy nie ma złamanych jointów - "złamań otwartych", dziur w zgięciach itd.

Nie używam podczas robienia zdjęć stojaków (nie dotyczy to oczywiście zdjęć lalek w strojach, które taki stojak zasłaniają, czy zdjęć kadrowanych) - bo gdy są widoczne wtedy cały czar pryska i na zdjęciu zamiast tajemniczej Joan Crawford w roli Egyptian Flame jest po prostu lalka na stojaku:



złamanie szyi Angeliny Aqua:



złamanie otwarte kolana u Bonnie DollMore:



6. Tło na zdjęciach robionych w pomieszczeniach (indoor)

Bardzo ważne jest na jakim tle fotografujecie swoją lalkę. Zdjęcia np. na stole w kuchni z tłem w postaci bałaganu w przedpokoju niezbyt dobrze się prezentują.

Jeżeli nie mam odpowiedniej dioramy robię zdjęcia na jednolitym tle. Zazwyczaj jest to duży arkusz papieru kartonowego, kupuję takie w zwykłym sklepie papierniczym, świetnie też daje radę np. szary papier pakowy. Wbrew pozorom białe tło jest zdradliwe: przy fotografowaniu lalek w czarnych lub ciemnych ubrankach zdjęcia są prześwietlone, analogicznie dotyczy to też tła czarnego gdy fotografuje się lalki ubrane na biało/jasno czy whiteskiny.

Znajduję dobrze doświetlone, jasne miejsce i taki arkusz papieru przyczepiam do kawałka sklejki metalowymi spinaczami. 

Przyczepiam tak, żeby (np. w przypadku fotografowania lalek 16calowych) jego 2/3 były na ścianie a 1/3 na podłodze, nie robię zagięcia między moją kartonową ścianą a podłogą, lalkę ustawiam przynajmniej 15cm od ściany - daje to wrażenie głębi i przestrzeni. 

Dwa przycięte kawałki sklejki kupiłam wieki temu w Castoramie, do tego przykręciłam cztery zawiasy - i mam podstawę do teł. Jest o tyle fajna, że można ją przenosić i wypróbowywać różne miejsca w domu oraz po użyciu po prostu złożyć jak książkę i wstawić np. za szafę. Sklejkową podstawę mam dosyć wysoką - żeby służyła do zdjęć nie tylko moim fashiondollsom, ale też żywicom SD (60cm).

tak to wygląda:


z tyłu:



z ustawioną modelką:


zdjęcie przed obróbką:


Po zrobieniu zdjęć kolorowe kartonowe tła trzymam na podłodze rozprostowane pod moją lalkową gablotką - dzięki temu nie są pomięte ani pogięte i służą długo.

Bardzo często do lalkowych zdjęć używam boskiego roomboxa zrobionego przez naszą Milenę MinImagine - jest to przepiękny, duży, jasny pokój z oknem, parkietem na podłodze, szarymi ścianami -  idealny do fotografowania lalek 16calowych. Kocham go!


Gdy fotografujecie lalkę na tle jakiejś tkaniny to trzeba zwracać uwagę, żeby była idealnie wyprasowana, bo pomięcia i pogięcia wyglądają na zdjęciach brzydko. 

Dlatego mimo wszystko zawsze (w przypadku braku ciekawej dioramy czy roomboxa) będę optować za jednolitym kolorystycznie papierem w roli tła - zdjęcia wyglądają czysto, może nawet surowo i minimalistycznie (ale ja tak lubię) a w roli głównej jest ta, która powinna być - czyli lalka.

No chyba, że jesteście w jakimś wyjątkowo ciekawym wnętrzu, które da się użyć jako tła w skali lalki - to wtedy hulaj dusza piekła nie ma - zdjęcia robić wręcz trzeba:


lub stworzyliście fajną dioramę wyposażoną w akcesoria w skali lalki - wtedy lalka jest jak ja to mówię 'osadzona jest w rzeczywistości' i takie zdjęcia są po prostu ciekawsze niż na blankowym tle; lepszych nie znalazłam, więc jako przykład daję te choć nie są idealne:


a czasami wręcz starczy jeden mebel i wszystko gra:


7. Zdjęcia w plenerze (outdoor)

Jak wiecie uwielbiam zdjęcia w plenerze, choć wymagają znacznie więcej zachodu niż te robione w domu.

Na co zwracam uwagę:

- horyzont - gdy jest wyraźny i widoczny musi być idealnie poziomo, w przeciwnym razie macie coś takiego jak poniżej - biedna Ava Gardner Red Baronesse traci grunt pod nogami:



Glinda też przeczy prawu grawitacji:


- skala pleneru - jeżeli takie zdjęcia mają wyglądać realistycznie to skala pleneru musi być dostosowana do skali lalki. Trzeba trochę się postarać i znaleźć takie miejsce, które z powodzeniem wpasuje się w świat w skali naszej lalki. W plenerach np. w lesie, na łące, na plaży - czyli w szeroko pojętej naturze jest to dosyć proste, natomiast trudniej to osiągnąć w miejskich warunkach. 

- przeszkadzajki - źdźbła traw, listki, patyczki, gałęzie, których zazwyczaj nie zauważa się podczas fotografowania - wszystko co nam niezamierzenie przesłania fotografowaną lalkę, a szczególnie jej twarz;


Emme Effervescence na łące - zdjęcie byłoby fajne gdyby nie źdźbła trawy przesłaniające jej buzię:


Ciekawie wyglądają zdjęcia z pejzażem miasta, gór w tle, natomiast żeby np. ustawić lalkę na chodniku i zrobić dobre w perspektywie i skali zdjęcie trzeba się trochę postarać - ale efekt jest warty czołgania się po płytach chodnikowych :)

Share this:

CONVERSATION

28 komentarze:

  1. Amen. Wytatuowałabym sobie tę listę, ale się nie zmieści. Musi mi wystarczyć wydrukowanie i odczytywanie na głos przed każdą sesją. ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Lol, szkoda skóry na tego typu tatuaże ;)
      a lista - jak lista, kilka rzeczy można wziąć pod uwagę, resztą się zupełnie nie przejmować - i tak będzie super :)

      Delete
  2. ale fajnie było sobie poczytać zasady - DZIĘKI!

    a i tak najfajniejsze zostawiłaś na deser - moją
    wymarzoną Emmę, która piękna, cudna, zachwycająca,
    wspaniała i taka absolutnie bliska mym wymiarom ♥

    ReplyDelete
    Replies
    1. Emme - ta jej pierwsza wersja - jest absolutnie do schrupania, nawet winyl, z którego jest zrobiona jest taki miękki i bardzo miły w dotyku. Szkoda, że nie było więcej tego typu fashiondollsów plus-size, takie lalki pozytywnie zmieniają zupełnie wykrzywione i spaczone poczucie tzw. ogólnie pojętego piękna ^^

      Delete
    2. winyl miękki i bardzo miły w dotyku?!
      zatem nie ma już dla mnie ratunku!!!

      Delete
    3. Pierwsza wersja Emme (ta z niezginalnymi łokciami i kolanami) jest zrobiona z zupełnie innego winylu niż reszta tonnerek. To taki satynowy, miękki winyl (nie plastik), mogę go porównać do tego, z którego zrobione są tonnerkowe głowy. Dlatego z Emme trzeba uważać - to ciałko szybko łapie plamy z ubrań.
      Pojawia się panna na eBayu :)

      Delete
    4. ha, ebay to dla mnie jak inna galaktyka -
      ja tylko allegro, olx, sklepy i inni
      lalkowicze - nie mam internetowego konta:)

      Delete
  3. Oj dzięki wielkie !!!!!!!!!!!!!! wbije sobie to do głowy i może coś zacznie wychodzić :) może nie natychmiast ... ale z czasem :) Piękne dzięki jeszcze raz :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Bardzo się cieszę, że post się spodobał ^^
      najważniejszy jest i tak własny styl i trzymanie się go :)

      Delete
  4. Tak ! To wszystko prawda !! Najgorsze jest to, że wiem o tym wszystkim , a potem okazuje się, że mam na zrobienie zdjęć ... 15 minut i jest, jak jest :/ .

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja mam to samo :)
      Najgorsze jest to, że gdy robię zdjęcie wydaje mi się, że jest wszystko super, a potem gdy przeglądam je na kompie to mina rzednie :D

      Delete
    2. Tak :) Nagle okazuje się , że z ciuszka jednak wystaje jakaś nitka , a na ścianie pojawiła się plama .... :):)

      Delete
  5. Będę zaglądała po porady , bardzo się przydadzą . A Brendy Basically po prostu oszołomiła mnie swoim makijażem, w szczególności brwi mnie zachwyciły.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Uwielbiam lalki ze starych kolekcji, czy to Brenda czy Ashleigh - miały w sobie to coś, nienazwany urok, klasę, tą iskrę (nie mówię już o tym jak były ubrane). A niestety fashiondollsy tonnerowe z nowych kolekcji (tzn. od kilku ładnych lat) zupełnie do mnie nie trafiają.

      Delete
  6. Świetny poradnik ! Dziękuję :) Dla mnie Twoje zdjęcia lalek są doskonale, zawsze oddają to co w lalce jest najpiękniejsze.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Pięknie dziękuję ^^
      W angielskim jest takie fajne powiedzenie: you've made my day :)

      Delete
  7. No niby o wszystkim wiem, ale jak przyjdzie mi robić zdjęcia to dostaję jakiegoś
    zaćmienia ;-), a bez aparatu to nie da się zrobić nic :(
    Ogromnie dziękuję za przypomnienie zasad - tak przecież podstawowych :D
    Pozdrawiam :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Bardzo się cieszę, że post się przydał.
      Podczas robienia zdjęć też mam czasem amok - a potem gdy oglądam je na laptopie to w głowę zachodzę o co mi chodziło ;)
      Najważniejsza i tak jest radość, jaką dają lalki :)

      Delete
  8. Wielkie, wielkie dzięki. Przymierzam się do własnego bloga lalkowego (dużo ich, ale jeszcze jeden się zmieści) i takie rady są dla mnie bezcenne. Zwłaszcza od osoby, która robi takie świetne zdjęcia.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Bardzo się cieszę, że post się przyda :)
      Czekam na lalkowe wydanie Papageny :)

      Operowy blog - wpadłam jak śliwka w kompot!

      Delete
    2. i ja kibicuję gorrrąco lalkowemu -
      jako i lubianemu operowemu :)))

      Delete
  9. Chylę czoło przed Twoim talentem a porady są cenne i na pewno z nich skorzystam! Dziękuję pięknie!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Bardzo Ci dziękuję za miłe słowa ^^
      Pozdrawiam serdecznie :)

      Delete
  10. Dzięki, więc jest nas więcej - operowo-lalkowych maniaków. Myślę nad OOAK-ami stylizowanymi na operowe bohaterki.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Fantastyczny pomysł!
      Będę czekać z niecierpliwością na Twojego lalkowgo bloga :)

      Delete
    2. operowe diwy to jest to!!!

      Delete
  11. Bardzo ciekawy, pomocny post, jednocześnie też trudno mi się go czytało, jak co raz trafiałam na błędy które sama popełniam,bo tak mi wygodniej, szybciej, nie umiem inaczej ehhh:)

    ReplyDelete
  12. Odkryłaś dla nas parę pięknych i przydatnych zasad, DZIĘKUJĘ! bo i ja skorzystam i postaram się pamiętać o wspomnianych niuansach lalkowej fotografii ... nie zmienia to jednak faktu, że masz dziewczyno TELENT do robienia zdjęć i wydobywania piękna z tych kawałków plastiku, winylu, żywicy czy innego materiału z którego wykonane są Twoje modelki !!!!

    ReplyDelete

Thank you for your visit :)
Dziękuję za odwiedziny i komentarz :)