losing my head



Witajcie w to cudne, jesienne, październikowe popołudnie :)

Nie myślałam, że jeszcze nadejdzie taki dzień, że kupię winyla w pudełku w markecie, z własnej nieprzymuszonej woli. Jak będzie widać na poniższych zdjęciach, maksyma 'nigdy nie mów nigdy' jest zawsze aktualna - przynajmniej w moim przypadku ;)
 Najpierw odwiedziła mnie Milena i miałam możliwość pobawienia się jasnoskórą Leą, potem zmacałam na dolmeecie effową Kaylę wystylizowaną na Ganguro - którą już znacie z wrześniowego posta. No i mnie wzięło ;)

Przede wszystkim zaskoczyła mnie naprawdę fajna jakość tych artykułowanych ciałek, są mocne, stabilne, nie skrzypią, nie ma się wrażenia, że lalka rozpadnie się w rękach, że uszkodzi się ciałko zginając tą czy inną kończynę, że stawy szybko się zluzują i powstanie 'pajacyk', nie ma uczucia takiego ciałka-wydmuszki. 
No i fantastyczna pozowalność - możliwości artykulacyjne MtM są bardzo duże - na takie mattelowe ciałko czekałam odkąd zaczęłam interesować się lalkami! Jedynym słabym punktem są niezbyt ciekawe - w moim odczuciu - twarze. Jeszcze w miarę broni się Lea, a reszta - jak dla mnie - jest po prostu nudna. 

No ale od czego jest dawca, biorca, suszarka i szybka decyzja ;)
Niedawno trafiłam w Smyku na weekendową promocję i kupiłam dwie panny w celach przeszczepowych: MtM z klasyczną buzią Barbie i Fashionistas nr 16, która od dawna bardzo mi się podobała:


Kupiłam klasyczną Barbie (moim zdaniem najmniej ciekawą spośród wszystkich MtM) tylko dlatego, że odcień jej ciałka najlepiej współgrał z kolorem buzi Fashionistas No. 16 - Ashy. 

Panienki przed dekapitacją:


I poniżej Asha na ciałku MtM, przeszczep zakończył się sukcesem ;)
Bardzo podoba mi się headsculpt Ashy (choć do tej pory znałam go w znacznie ciemniejszej wersji), jej rude włosy z pasemkami, pieprzyki/znamiona na buzi, o dziwo nie drażni mnie jej uśmiech ;), jestem ogromnie zadowolona z efektu i mam masę radości pozując i fotografując tą lalkę. 


Sama idea Fashionistas jest naprawdę fantastyczna, różnorodność ciałek, twarzy, stylizacji jest godna podziwu, natomiast dla mnie nie do przyjęcia są niezginalne ciałka-kołki, z którymi praktycznie nie można nic zrobić. A z drugiej strony doskonale rozumiem, że to kolekcja podstawowa, playline'owa i że za naprawdę niewysoką cenę otrzymujemy bardzo ciekawe lalki, niesamowicie zróżnicowane pod względem etnicznym i fizycznym, ubrane we współczesne ubranka (bez różu, brokatu i cekinów), fajnie wystylizowane, interesująco podane.

No ale co ja mam poradzić na to, że kocham artykułowane lalki? Nawet za cenę estetyki i wyglądu samego ciała! Dla mnie lalka musi się ruszać, musi świetnie pozować, im więcej punktów artykulacji - tym lepiej :) Zawsze oceniam użytkowość i przydatność lalki poprzez pryzmat zdjęć, które im zrobię. Z ogromną przyjemnością dołączyłabym do swoich lalek barbiowate curvy, petite czy tall - ale z artykulacją MtM :)








model: 
head: Asha (Fashionistas No.16) and body: Made to Move Barbie by Mattel


Share this:

, , , , , , , , , , , , ,

CONVERSATION

11 komentarze:

  1. Replies
    1. Bardzo dziękuję ^^ mam masę radochy z pozowania MtM :)

      Delete
  2. Teraz jest doskonała a przy tym ujmująca i oryginalna! Bardzo, ale to bardzo mi się podoba :-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. W tak małej skali i przy w miarę normalnych kosztach samych lalek - można kombinować ile dusza zapragnie :)

      Delete
  3. A widziałam gdzieś ostatnio barbiowe ciałko curvy z artykulacją na pewno rąk, ale nie było widać reszty. Także może się doczekamy :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Moją pierwszą miłością lalkową curvy była oczywiście tonnerowe pierwsze wydanie Emmy. Cudne, pulchne, aksamitne ciałko - no ale nawet wtedy nie mogłam przełamać się do braku artykulacji i klocowatości samego ciałka.
      Może Mattel zdecyduje się na inne wersje MtM - skoro ta seria cieszy się tak gigantycznym powodzeniem :)

      Delete
  4. Wow, świetnie :o Mam tak samo z artykulacją, ale nie wiem czy miałabym tyle odwagi na zamianę główek

    ReplyDelete
    Replies
    1. Spokojnie, to żadna sztuka. Po delikatnym podgrzaniu suszarka główki same schodzą bez problemu. Ale jeżeli to pierwszy raz - dobrze poćwiczyć na jakimś trupku ;)

      Delete
  5. co do ceny to w przypadku fashionistas jestem bardzo rozczarowana. Dekadę temu za takie same pieniądze (lub mniejsze) można było kupić Fashion Fever z pełnymi kompletami garderoby: bluzka, kurtka, spodnie/spódnica/ czapka, torebka, buty, biżuteria... A fashionistas nie dość, że kołki, to mają tylko sukienkę i buty, a do tego kosztują (z reguły) ok. 40 - 45 zł. To nie jest tanio... (wiem, marudzę, ale Fashion Fever kosztowały 35 zł i sama pamiętasz jak były ubrane...)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Fashion Fever były najlepiej ubranymi i wystylizowanymi playline'ami ever! Same lalki były naprawdę świetne, a ich ubranka, akcesoria, buciki, sweterki... teraz można o tym pomarzyć, o tej jakości, kreatywności i dostępności i przede wszystkim casualowości i cenie. Tu w ogóle nie ma o czym mówić - FF były po prostu perfekcyjne, miałam wszystkie, jakie tylko można było dostać, uwielbiałam je ^^
      W kontekście Fashionistas miałam raczej na myśli to, że na tle brokatów, tiulów, tułowia zespawanego np. z plastikowym gorsetem, sukni balowych itp. - wyróżniają się casualowością, której praktycznie NIE MA w przypadku marketowych półkowych lalek. Cena (u mnie 38-42zł) absolutnie nie jest adekwatna do tego, co się dostaje (kołki + podstawowe ubranie często nawet bez zapięcia tylko na tzw. "wciąg", dramat) - z tym zgadzam się w 100%.

      Delete
    2. no właśnie. Fashionistas rzeczywiście wyróżniają się na tle współczesnych barbiów różnorodnością twarzy, włosów i karnacji. O rozmaitych ciałkach nie będę się wypowiadać, bo to nie jest żadna zaleta - skoro to nie są żadne ciałka (tylko kołki - UWIELBIAM to Twoje określenie, trafia w punkt). Jedyne co można z nimi zrobić to przeszczepić na mtm. (czasem zastanawiam się, czy nie taki był rzeczywisty cel mattela - w ten sposób wszak zmusili nas do zakupu dwóch lalek, zamiast jednej). Ale zostawiając na boku takie teorie spiskowe nadal uważam, że biorąc pod uwagę, to co dostajemy za te 40 zł, że to powinno kosztować o dychę mniej. 29 zł za kołek, śliczną główkę, buty i rurową sukienkę to maksimum moich możliwości. Pewnie dlatego jeszcze żadnej fashonistas nie mam;-) (Choć nie powiem, że żadnej nie chciałam mieć. Jak dotąd jednak każda po obejrzeniu na żywo okazała się w moich oczach niewarta wydania tych 40 zł (bo w perspektywie miałam kolejne 70 zł za mtm do przeszczepu - czyli w sumie ok. 100-120 zł (zależy czy w promocji w markecie, czy na allegro i doliczasz przesyłkę) za jednego plejlajna. Dla mnie dużo. Ale lubię na te lalki patrzeć na Twoich fotografiach, bo (jak zwykle) cudownie je fotografujesz.

      Delete

Thank you for your visit :)
Dziękuję za odwiedziny i komentarz :)